Komórka zamiast portfela
13-12-2007
Za hamburgera, taksówkę czy kawę możesz na razie zapłacić komórką w Plusie. Jednak rewolucja rozpocznie się w przyszłym roku, bo podobną usługę zaoferują wszyscy polscy operatorzy komórkowi.
Za hamburgera, taksówkę czy kawę możesz na razie zapłacić komórką w Plusie. Jednak rewolucja rozpocznie się w przyszłym roku, bo podobną usługę zaoferują wszyscy polscy operatorzy komórkowi
Jedna sekunda - tyle trwała wczoraj pierwsza w Europie Środkowo-Wschodniej transakcja kartą bezstykową Mastercard PayPass. Usługa wprowadzona przez Bank Zachodni WBK przy współpracy z eService tym różni się od zwykłej transakcji kartą, że nie trzeba plastiku przesuwać przez żaden czytnik, a zakup do 50 zł nie wymaga potwierdzenia kodem PIN ani łączenia z bankiem. Kartą bezstykową MasterCard można płacić w 80 tys. sklepów na całym świecie, w Polsce do końca roku będzie 500 takich miejsc - do programu weszły McDonald's, Mercer's Coffee i Euro Apteka. W przyszłości ma dołączyć , Empik i Kolporter. - Kluczem do bezstykowej transakcji jest umieszczony w karcie chip - mówi Toni Merschen, szef MasterCard Europe Group.
I nie musi być wcale przywiązany do karty - np. w Turcji w sieci Burger King czy Starbucks za zakupy można płacić... zegarkiem wyposażonym w technologię PayPass. - Taki sam mikroprocesor może się też znaleźć w telefonie komórkowym - dodaje Merschen. Płatności mobilne to jeden z ostatnich hitów u operatorów komórkowych. Na całym świecie zainteresowanie jest ogromne - analitycy Juniper Research szacują, że w 2011 r. płatności mobilne wyniosą ok. 11,5 mld dol. Operatorzy na całym świecie szykują się do zastąpienia komórką portfela. Telefonem można płacić za bilety, za zakupy w sklepach, sieciach Fast food, kawiarniach itp. Tego typu usługi najpopularniejsze są w Azji - zwłaszcza w Japonii i Korei Południowej. Ale Europa ma ambicję, by szybko nadrobić dystans – technologię podobną do tej, którą pokazał wczoraj Mastercard, wykorzystuje np. O2, największy operator komórkowy w Wielkiej Brytanii. W Austrii klienci operatora Mobilkom mogą kupować przekąski i napoje w automatach oraz bilety na pociąg w specjalnych punktach. Opłata za przejazd jest dodawana do rachunku telefonicznego. W Polsce pionierem mobilnych płatności jest . We wrześniu spółka wspólnie z Polkomtelem (operator sieci Plus) uruchomiła system, który pozwala płacić za pośrednictwem komórki. Nie jest tak wygodny, jak w przypadku technologii zbliżeniowej - wybieramy z klawiatury *145, łączymy się z serwisem i wpisujemy sześciocyfrowy numer, który podaje nam sprzedawca, oraz kwotę do zapłaty. Transakcję potwierdzamy kodem PIN. Pieniądze na zakupy musimy jednak wcześniej przelać na specjalne konto w mPayu. Do wdrożenia identycznego systemu przygotowuje się, który na dniach ma podpisać umowę z mPay. Dotychczasowe doświadczenia nie do końca zadowalają operatora. - W ciągu trzech miesięcy od wprowadzenia usługi przekonaliśmy do płatności komórką ok. 7 tys. osób. To nieco mniej, niż zakładaliśmy - przyznaje Boduch. Jego zdaniem wpłynął na to m.in. zbyt wolny rozwój sieci sklepów akceptujących taki sposób płacenia. Na razie za pośrednictwem mPaya można płacić w kilkuset punktach, w większości w Warszawie - niektórych lokalach Pizza Dominium, McDonald's, Telepizza czy kawiarniach Coffeeheaven. W ten sposób można też zapłacić za przejazd taksówką w Taxi Plus czy kupić puszkę coli w automacie (odpowiedni kod umieszczony jest na maszynie). Za tydzień-półtora, mPay chce uruchomić płatności za parkowanie dla warszawskich kierowców. Można też płacić w sklepach internetowych albo za prąd czy telewizję. - Z technicznego punktu widzenia wszystko działa bardzo dobrze. Ale widać, że to nowinka, bo zainteresowanie na razie nie jest duże - przyznaje Krzysztof Kłapa, rzecznik McDonald's. W sumie za hamburgera czy lodowego shake'a w McDonald's płaci w ten sposób codziennie raptem kilka, czasem kilkanaście osób (w 17 lokalach, w których działa usługa). Dla porównania: w 213lokalach sieci w Polsce dziennie zawiera się ponad 350 tys. transakcji - średnio ponad 1,6 tys. dziennie dla jednego lokalu.Henryk Kułakowski, prezes mPaya, tłumaczy, że klienci dopiero oswajają się z systemem. - Nie chcą, stojąc w kolejce, korzystać z niego po raz pierwszy i stresować się, że ktoś za nimi czeka. Mamy za to bardzo dużo transakcji internetowych - dodaje. Łącznie wszystkich transakcji jest kilkaset dziennie. Kułakowski pracuje nad tym, by ułatwić korzystanie z mPaya - np. to, by klient mógł aktywować usługę w oddziale swojego banku. Wystarczy, że poda numer telefonu, a bank będzie ściągał należności ze zwykłego konta klienta. - Dokładnie tak samo, jak w przypadku kart płatniczych - mówi Kułakowski. Prace nad podłączeniem banków do systemu Maya mogą zakończyć się jeszcze przed wakacjami. W przyszłym roku mPay liczy już nawet na milion klientów płacących komórkami. Ale nie wiadomo, czy da radę, jeśli umowy nie podpiszą z nim i , dwaj pozostali operatorzy. Krzysztof Dzięcioł, dyrektor departamentu usług mobilnych w PTC, operatorze sieci Era, nie ukrywa, że firma chce wdrożyć płatności komórkowe. Ale nie będzie to system podobny do mPaya. - Chcemy uniknąć konieczności wpisywania wielocyfrowego kodu oraz zamrażania środków klienta przez wcześniejsze wpłacanie pieniędzy na specjalne konto - zaznacza Dzięcioł. - Na dynamiczny rozwój rynku mobilnych płatności pozwoli przede wszystkim porozumienie wszystkich operatorów - podkreśla. Era podpisała nawet w tej sprawie umowę z największą w Polsce siecią Orange. Dotyczy ono wdrażania jednolitych rozwiązań, które może zaakceptować cały rynek.
Wspólny system Ery i Orange ma być testowany już w przyszłym roku. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że jednym ze sposobów, który ma największe szanse na wdrożenie, jest właśnie system bezstykowy. Ale i Polkomtel, choć ma u siebie mPaya, nie wyklucza współpracy z innymi sieciami. - Nie upieramy się przy wdrożeniu naszego systemu przez innych ani nie zamykamy się na inny system. Najważniejsze, by cały rynek posługiwał się z czasem jednym systemem - podkreśla Boduch.
Źródło:
Gazeta Wyborcza 2007-12-12
drukuj